Ze szpitala do szpitala…

Tak więc… Jakby zacząłem przez chwilę żyć trybem sprzed przeszczepu. – To znaczy, mam nadzieję, że tylko przez chwilę.

Jakiś czas temu, z powodu gorszej wydolności oddechowej i złego samopoczucia z męczliwością wysiłkową, trafiłem do szpitala na Banacha w Warszawie i zostałem na tydzień. Widoki z okna szpitalnego można zobaczyć na moim Insta. Niestety, poza badaniami, nie wprowadzono zmian w leczeniu i wróciłem do domu na weekend.

Po kontakcie ze Szczecinem w niedzielę wyjechaliśmy w dobrze znaną trasę na północny-zachód, ale niestety nie na zwiedzanie do GB. Cóż, Takie życie…

CEL – SZCZECIN

I tak po długiej, ale i tak za krótkiej na przemyślenia o sensie istnienia, podróży dotarliśmy do celu, aby następnego dnia gnać do poradni Transplantologicznej. Po spotkaniu z Panią Doktor okazało się, że zostaję na oddziale. Doszły dawno nie spotykane inhalacje i antybiotyk dożylny a także solu-medrol (również w kroplówce) aby opanować stan zapalny i postawić mnie na nogi.

Jeszcze chwilę tu posiedzę, wiec życzcie mi szczęścia 😉

Reklamy