Pacjent roszczeniowy…

Najgorszy typ pacjenta – roszczeniowy…

Ciągle czegoś chce, domaga się informacji, badań, leczenia – skutecznego – w ludzkich warunkach, poważnego traktowania. Jeżeli to jest rodzic chorego dziecka, to sytuacja robi się jeszcze trudniejsza, bo ten to już wogóle – sam nie wie czego chce, a bachor przeważnie rozpuszczony do granic możliwości.

Mój syn miał to szczęście , że trafialiśmy na lekarzy, czy personel medyczny nastawiony na pomoc pacjentowi. Nawet jeżeli trafiały się incydenty, udawało się znaleźć rozsądne rozwiązanie… albo szukaliśmy na wlasną rękę rozwiązania problemu.

I wtedy, kiedy zdawało mi się, że zbliżamy się do standartów europejskich – szok!!!

Niejako przy okazji rozmowy z sympatycznym reporterem  dowiedziałam się, że np. IMiDz zamiast szkolić personel , jak wspomóc rodziców ciężko chorych dzieci, jak okazać im np. wsparcie, empatię- zorganizował szkolenie – jak radzic sobie z roszczeniowym pacjentem/rodzicem.

I czasami odnosi się wrażenie, że my – potencjalni pacjenci- jesteśmy najmniej ważnym trybikiem w tej maszynerii. Smutne…

W sobotę wróciliśmy ze Szczecina. Z nowym antybiotykiem do inchalacji, z nowymi zaleceniami. Nie jest lekko. Nie ma porównania z tym , co było…i jest coraz lepiej…powolutku.

Pewno przyjdzie dzień, że zniknie chociaż na chwilę strach, który czai się gdzieś w zakamarkach serca…

Pewno potrzeba czasu, by po latach życia w stresie przestać się bać…

Za miesiąc jedziemy z powrotem…

A teraz ?

Realizacja tego, co było tylko w marzeniach, w planach…

Patryka rozpiera energia, pomysły sypią się jak z rękawa…

Wiosna budzi się nie tylko  w przyrodzie…u nas w domu też…

 

 

 

Reklamy

5 myśli w temacie “Pacjent roszczeniowy…”

  1. Niektórzy lekarze po tym co czytam powinni świnie wypasać,a nie brać się za leczenie ludzi.Chociaż szkoda świnki czasami bo to mądre zwierzątko.
    Panu niby doktorowi powyżej gratuluję empatii i kultury osobistej.Żeby wpisywać takie rzeczy u chorego dziecka na blogu.Powinien Pan wybrać się na szkolenie z kultury osobistej to by Panu dobrze zrobiło.

  2. Jako początkujący lekarz bardzo chętnie wziąłbym udział w takim szkoleniu, ponieważ problem roszczeniowych pacjentów jest wszechobecny i olbrzymi. Pacjenci bardzo często stosują tę cyniczną manipulację polegającą na tym, że wykorzystują swoją chorobę jako pretekst do usprawiedliwiania swoich wszelkich zachowań. Zapominają, że ich choroba jest tylko i wyłącznie ich problemem, a nie całego świata jaki im się wydaje. Pacjenci bardzo często żyją w przekonaniu, że ich zachcianka to rzekomy obowiązek lekarza- co jest nieprawdą oczywiście. Jeżeli ktoś żąda empatii (której rzekomo tak bardzo mu brakuje) to niech się nią sam wykaże i postawi w sytuacji lekarza, który ciężko pracuje i non stop „coś musi” względem pacjenta, który tylko non stop „czegoś chce”.
    Jeżeli potrzeba jakiś przykładów,to mogę je przytoczyć tylko wtedy nie wstałbym od komputera przez najbliższe kilka lat. Jeżeli ktoś wymaga europejskich standardów to powinien zacząć zarabiać i płacić podatki po europejsku. Nie ma to jak płacić za malucha, a oczekiwać mercedesa.
    Dajcie mi sygnał jak będą kolejne warsztaty tego typu to z chęcią przyjadę do Warszawy. A na następnym zjeździe PTWM zorganizujcie warsztaty pod tytułem „Jak nie terroryzować swoją chorobą wszystkich ludzi wokół”.

    Pozdrawiam
    Maciej

    1. Wśród lekarzy jak i pacjentów spotykamy zarówno tych „dobrych” jak i „złych”. Znam wielu cudownych lekarzy – ludzi…ale to co przeczytałem powyżej, zmroziło mnie, bowiem wyobraziłem sobie Pana – lekarza, który w pacjencie widzi i tu cytuję: cynicznego manipulanta, mającego dziwaczne zachcianki, żądającego empatii a na koniec terrorystę!! Rozumiem że tego rodzaju polemika do niczego nie prowadzi. Przeżyłem już „trochę lat” i mógłbym także przez wiele godzin opisywać i to z autopsji, zaniedbania lekarskie, czy wręcz tragedie…spowodowane tylko przez brak empatii i zainteresowania. Może warto by było pomyśleć o zmianie zawodu, bowiem sugestia iż „nie ma to jak płacić za malucha, a oczekiwać mercedesa” sugeruje, że gdyby Pan więcej zarabiał, to miał większy poziom empatii?…bardzo wątpię. Fragment przysięgi Hipokratesa (…) Do któregokolwiek z domów wnijdę, wejdę dla pożytku cierpiących” sugeruje niestety inne nastawienie mentalne. A kiedy uwzględnimy poziom „chrześcijaństwa” w naszym kraju, tym trudniej zrozumieć powyższą wypowiedź. Tragedią będzie gdy pacjent stanie się „złem koniecznym” widzianym przez pryzmat oczekiwań. A ironiczna sugestia by PTWM (chorzy na mukowiscydozę) zorganizował warsztaty pt. „Jak nie terroryzować swoją chorobą wszystkich wokół” tragicznie brzmią w ustach młodego lekarza. Życzę zdrowia…

  3. Zapomniałam dodać, że tu na emigracji kwestia jedzenia też jest traktowana wyrozumiale i posiłki są przechowywane, odgrzewane i podane wtedy kiedy pacjent sobie życzy, choćby to było w nocy. Pacjent w izolacji ma mieć wszystko podane i nikt nie robi problemu z tego, że śniadanie zostaje poproszone później niż wg rozpiski, wszystko jest do dogadania się. A na noc jest zamrażarka z której pielęgniarka może wyjąć pizze, lasagne albo lody jeśli ktoś np gorączkuje w dzień, a je w nocy. Komfort pacjenta to priorytet dla personelu, a nie tylko szukanie jak go spławić i za co ochrzanic. Nie wspominając już o mojej mamie, która przyjechała kiedy miałam odme i chciała zostać przy mnie cała dobę, więc pielęgniarki same zaproponowały wstawienie dla niej łóżka do mojej sali, dały jej pizame, szczoteczkę i pastę do zębów i karmily obiadkami przez tydzień. Za darmo. A stan psychiczny pacjenta jest monitorowany i notowany w karcie jako integralną część dokumentacji choroby.

  4. Pani Iwono, to słowa prawdziwe do bólu. Jako typowy pacjent roszczeniowy dopiero po emigracji odkryłam, że personel na oddziale chce i powinien udzielać wsparcia emocjonalnego, że z pielęgniarka nie tylko można, ale i należy przegadać plan ustawiony przez lekarza, że przy pielęgniarkach i pielegniarzach można się po ludzku poplakac i zostanie się wysluchana. Dopiero na emigracji usłyszałam od personelu, że komfort psychiczny w szpitalu ma ogromne znaczenie, że to nic złego jeśli chce rano dłużej pospać, że rozumieją targajace mną emocje i mi wspolczuja. To pielęgniarki siedzą tutaj w nocy z pacjentem, który nie może usnąć i którym targają lęki. I nikt nie obraza się na zdenerwowanego pacjenta nie w humorze, bo każdy wie, że chory człowiek nie jest z kamienia. Niestety niektóre szpitale w Polsce nawet nie stały obok standardów europejskich. Pozostaje mieć nadzieję, że tamto uparte pokolenie, którego kodeks pracy to popłuczyny epoki PRL ustąpi miejsca świeżej i bardziej empatycznej kadrze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s