Zaklinanie rzeczywistości…

Małe dzieci często są przeświadczone, że jak zamkną oczy i  nic nie widzą…to ich też nie widać…

Ja zaczynam wierzyć, że jeżeli przestanę mówić (i pisać ) o problemach, to tak trochę, jakby ich nie było…Boję się mówić, myśleć, nawet modlić…Boję się, że każdy mój ruch może pociągnąć za sobą konsekwencje, którym nie będę w stanie sprostać.

Osiem koszmarnie długich tygodni…osiem tygodni leczenia końskimi dawkami antybiotyków…brak istotnej poprawy.

Każdą myślą, każdym nerwem czekam…każdego dnia coraz bardziej…czekam każdą sekundą swojego istnienia…

Nie wiem, może łatwiej by mi było, gdyby nie te wszystkie lata walki , które są za Patrykiem…gdyby chociaż trochę ,,normalnie,, pożył ?…a może wtedy , by było jeszcze trudniej?

Przerażające jest bezradne patrzenie na cierpienie bliskiej, kochanej osoby…dziecka…Tak wiele by się chciało zrobić, ulżyć, pomóc…a tak niewiele można..

Zbliża się wieczór…dzisiaj jest pochmurno, ale i tak dni są odrobinę krótsze…mineła zima, wiosna, za chwilę minie lato…wszystko gdzieś obok…niezauważenie…

Pozytywne jest, że wreszcie Patryk jest sam na sali, że mogę z nim być…choć to wbrew przyjętym zasadom…że mogę wspierać Go i pomagać wtedy, gdy nie jest sam w stanie sobie poradzić…

Wszyscy mają jakieś plany …dalsze, bliższe..gdzieś pędzą, coś robią, jadą na wakacje, do rodziny, spotykają się z przyjaciółmi…niby nic, ale dobrze móc…mieć wybór…

Szanujmy to…szanujmy siebie nawzajem…

Coraz częściej w tym zwariowanym świecie zapominamy o tym, co najważniejsze, a co nic nas nie kosztuje…natomiast nadaje sens naszemu istnieniu…

Prawo wyborów…dokonujmy właściwych…dokąd mamy taką możliwość…

Reklamy