Suma….

,, Suma szczęścia każdego z nas , to ciągle zmieniająca się garść okruszków stanów , zdarzeń , gestów ,splotów okoliczności.
Wystarczy je dostrzec , ale przecież  łatwo je przegapić…”
                       Wiesław Łukaszewski

A jeszcze łatwiej się pogubić….pozwolić , by strach opanował każdą komórkę naszego jestestwa. …
Poddać się zmęczeniu i presji czasu….
Tylko dla dziecka matka jest w stanie się  podnieść….
I tylko jedna Siła daje nam nadzieję…
A dobroć , troska i wsparcie….pomagają iść dalej….

Dwa tygodnie….w domu….
Mój bohater….
Odwaga i męstwo mają różne oblicza ….

Reklamy

Za jaką cenę?

Tydzień !!!!
Siedem dni !!!!
24 godz. razy siedem !!!!
Nikt  nie zrozumie , jakie to szczęście, kto przez to nie przechodzi….

Być w domu…budzić się we własnym łóżku….
Jeść wtedy , kiedy ma się ochotę. …I to co smakuje…chociaż trochę. …
Nie krępować się kasłać. ..
Nie obawiać się pójść do toalety…

To nic , że żadna noc nie jest spokojnie  przespana. …że nocne żywienie. …że budzę Patryka co 2.5 godz. ….
To nic,  że ciągle tyle zagrożeń i obaw….
Tony leków…ciągle więcej i więcej…

Kiedyś w takiej sytuacji byśmy myśleli, że to koniec świata…że oboje nie damy rady….

Dzisiaj…..
Mamy  nadzieję…
Każda chwila to skarb…
Każdy przyjaciel….to już nie skarb…ale na wagę życia. ..

Przy całym okrucieństwie mukowiscydozy ,doświadczamy tyle dobrych rzeczy . .

Patryk płaci bardzo wysoką cenę za świadomość , że nie jest sam…że jest pod szczególną opieką…
Jest silny…i  mądry…i da radę…
I przyjdzie dzień, kiedy sam podziekuje za wsparcie , które do niego płynie zewsząd…
Za modlitwy…za obecność…

A dzisiaj to ja dziękuję…całym matczynym sercem…

Delikatne okruszki szczęścia….

Po trzech tygodniach w szpitalu….szybka decyzja – chociaż na chwilę do domu…
Wcale nie dlatego , że tak dobrze….. , że leczenie takie skuteczne…
Nic z tych rzeczy…
To obawa , żeby w wieloosobowej sali Patryk nie złapał jakiejś infekcji…
Żeby efekty długiego , intensywnego leczenia nie zostały pogrzebane  przez bezmyślność odwiedzających….

Jesień , chociaż wyjątkowo ciepła , jak co roku sprawia , że  mnóstwo ludzi kaszle i  pociąga nosem…I nikomu to nie przeszkadza w odwiedzaniu  pacjentów szpitali…
Izolatka…marzenie ściętej głowy….

…a w domu …nowy problem… krwioplucie….
….I nie waż się za bardzo cieszyć!!!!

Różne oblicza nadziei….

Ponoć nadzieja jest matką głupców. …
Czy ja jestem głupcem? Taką przysłowiową naiwniaczką , która karmi się złudzeniami?

Mam nadzieję , że nie…
Pomimo upływu lat i różnych życiowych doświadczeń nie tracę wiary w siłę , która jest nadrzędna….w moc Bożą. …
Nie tracę wiary w to , co niesie ze sobą…..a więc w drugiego człowieka. …
Nie tracę wiary w miłość, dobroć …I miłosierdzie….

Upadam….ale podnosi mnie siła , której nie mam w sobie….
Podnosi  mnie i pozwala iść do przodu miłość…szeroko pojęta. …wielowymiarowa….

Świat mnie ciągle zadziwia….
Wiele razy w ostatnich latach , kiedy myślałam, że to już koniec,  że to kres wszystkiego – zdarzało się coś, co zmieniało rzeczywistość ….
Pojawiała się dłoń, która pomagała mi wstać. ..
Czasami był to las dłoni. …dobrych , silnych…

Ostatnie trudne doświadczenia ….częste zaostrzenia , spadek wagi i kondycji u mojego syna , długie miesiące czekania i telefon ze Szczecina z informacją o płucach , które jednak nie były dla niego….
Oboje z Patrykiem zapłaciliśmy wysoką cenę za stres…..

I trudno w to uwierzyć ,  ale właśnie teraz bardziej , niż kiedykolwiek wcześniej wierzymy , że będzie dobrze…
Na wszystko musi być odpowiedni czas….I to Patryk zawsze najlepiej wiedział….
Jego spokój , cierpliwość i pogoda ducha są niezwykłe….

Kiedy nasze dzieci są małe uczą się świata….najpierw od nas….potem ….różnie. …
Ale przychodzi taki czas , kiedy to my uczymy się od naszych dzieci….
I to jest powód do  dumy. …bo to dar nie każdemu dany….