Rola życia. …

Stany Zjednoczone. …jaki piękny kraj, różnorodny,  kolorowy….moja przyjaciółka była zachwycona. Była tam od kilku dni. Trudna i pogmatwana sytuacja osobista zmusiła ją do wyjazdu .Zabrała ze sobą dwie córki. Mąż miał dojechać z synem za kilka tygodni.
Tymczasowo – dokąd czegoś nie znajdzie- zatrzymała się u znajomych.
Pomimo stresu związanego ze zmianą starała się jak najszybciej zaaklimatyzować. Podobało jej się, że wszyscy są radośni , uśmiechnięci…
Sama zawsze była spontaniczna , więc poczuła się jak u siebie…
Pewnego dnia samochodem przyjaciół jechała na spotkanie w sprawie pracy….to był moment…  z bocznej ulicy wyjechało rozpędzone  auto i uderzyło w bok jej samochodu…
Przerażenie, szok…
Na szczęście nić poważnego jej się nie stało …na szczęście nie jechały z nią dzieci…
Bardzo zmartwiła  się zniszczonym autem…bo nie było jej własnością…
Ale cóż. ..przecież ubezpieczone…
Minęło kilka dni. ..poszła do lekarza, ponieważ zaczął dokuczać jej kręgosłup. ..
Opowiedziała o wypadku. ..
– a było pogotowie? czy położyła się pani obok samochodu i poczekała na lekarza?  nie uczą Was , że życie to gra?czasami trzeba poudawać…teraz nie miałaby pani kłopotu z leczeniem…
Proszę panią…Życie to teatr…sztuka udawania…

Słuchałam tej opowieści zszokowana…
Po chwili zastanowienia pomyślałam. ..przecież u nas jest tak samo…
Udawanie, granie, robienie dobrej miny …Nawet jak wszystko się wali…
To nic , że w nocy poduszka mokra. ..a gabinety psychologów i psychiatrów  przepełnione …
TRZEBA ZA WSZELKĄ CENĘ ZACHOWAĆ TWARZ. ..
Na pytanie. ..co słychać? ….jedyna słuszna odpowiedź. ..OK!
Dobrze, jeżeli mamy przyjaciół, którzy nas wysluchają,  przytulą i otrą łzy. ..
A jeżeli jesteśmy samotni, a wszystko wokół nas to pozór, gra?
Coś dziwnego się podziało. ..
Podzieliliśmy się na dwie sztuczne grupy…..
Jedna to malkontenci i ciągle narzekające stękały. ..
Druga to uśmiechnięci,  zadowoleni ze wszystkiego …pomimo…gracze…
A pośrodku nic…
Patryk w domu…dwa tygodnie. ..
Inhaluje Branitob. ..dzięki dobremu człowiekowi, który sam nie ma lekko…
Od kilku dni antybiotyk doustny…dodatkowy…ponad to , co na codzień…
Walczy, czeka, żyje. …
Stara się ze wszystkich sił wykorzystać każdą daną mu chwilę. .
Tak bardzo Go kocham….
Muszę podjąć waźną decyzję…co dalej?…
Za długo już. ..

image

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s