Zakwalifikowany!!!

Patryk jest już na liście do przeszczepu…nareszcie! Nie znaczy to oczywiście , że przeszczep odbędzie się w najbliższych dniach. Niestety , jest trochę komplikacji.
Pierwszy problem to bakterie , które są w płucach. Niestety  są lekooporne, a to może być dużym kłopotem , kiedy po przeszczepie będą podawane leki obniżające odporność – immunosupresanty. Zachodzi wtedy obawa, ze bakterie które zostaną np. w tchawicy rozmnożą się błyskawicznie i zagrożą nowym płucom i w konsekwencji Patrykowi.
Następny problem techniczny, ale równie istotny.
Ponieważ nie pracuje lewe pluco (3% wydolności) ,to prawe przejmując funkcje życiowe rozrosło sie przesuwając serce i inne narządy w lewo. Tym sposobem zaburzyło przestrzeń międzyżebrową,co może utrudniać „włożenie” nowych płuc.
Na szczęście nie musimy się tym specjalnie martwić. Klinika ze Szczecina współpracuje z Hamburgiem. Wszystkie wyniki Patryka zostały przesłane do   Niemiec. Tamtejsi specjaliści zdecydują jakie rozwiązanie będzie najbardziej korzystne.
My mamy wyznaczoną następną wizyę na maj. Zapewne wtedy poznamy odpowiedzi na kilka trudnych pytań.
Teraz oboje dochodzimy do siebie w domu. Cały wyjazd, badania, rozmowy,  pobyt w szpitalu okupiony był niebywałym stresem . Każde z nas  inaczej to wszystko przeżywało. Patryk musiał się zmierzyć ze swoimi lękami, a ja….cóz, po raz kolejny z lękiem o niego.
Chyba się jeszcze nie pozbieraliśmy.
Ale damy radę!!! 

Reklamy

Kwalifikacje…

Kolejny dzień badań. Tępo i intensywność niesamowita. Bałam się, że Patryk źle będzie znosił , nie tylko fizycznie ten czas, ale atmosfera tego miejsca, życzliwość i profesjonalizm personelu działają cuda.
Kiedy my wrócimy do domu, zespół chirurgów dalej będzie analizował wyniki badań. Klinika wspólpracuje z Hanowerem,i wiążąca bedzie opinia tamtejszych chirurgów.
Dla nas najważniejsze, że Patryk będzie na liście transplantacyjnej.
Caly czas mamy wiele różnych obaw, pytań i wątpliwości, ale nie jesteśmy już z tym sami…na wszystkie pytania uzyskujemy odpowiedzi, nawet na te najbardziej naiwne.
Wczoraj wieczorem byłam świadkiem (zdumionym) pewnej sytuacji. Patryk jest na zamkniętym oddziale chirirgii, na sali pooperacyjnej. Sala ,gdzie się odbywają operacje jest tuż obok. Dzień był niezwykły, bowiem miał miejsce kolejny pszeszczep. Wystarczyło, że wyszłam na korytarz , by zorientować się’ że dzieje się coś niezwykłego.
Wszyscy powazni, skupieni-od lekarzy po panie salowe. Wieczorem kryzys. Szok- część personelu zapłakana, jakby to był problem z kimś z najbliższej rodziny.I to szczęście po opanowaniu sytuacji.
Dziękuję Bogu, że tu nas doprowadził. Nawet ta „przygoda” z portem pomogła – nie pojechaliśmy na kwalifikace do Rabki.
Piszę i patrzę na Patryka-dawno Go nie widziałam tak spokojnego (zwłaszcza, że bronchoskopia odwołana)
Nawet pogoda piękna. Slonko nam swieci do pokoju, a Patryk może wyjść na balkon z pięknym widokiem na las..

Niedziela…

Bardzo dziękuję wszystkim za chęć pomocy ,nawet prosić nie musiałam. Jesteście kochani.  Bardzo dziękuję.
Niestety ,przy Patryku może być tylko jedna osoba.
Ten pobyt ma decydujące znaczenie , zapadają kluczowe decyzje. Oboje bardzo się denerwujemy. Nie chcę Patryka zostawiać samego.
Dzisiaj, chociaż to niedziela był już chirurg, który będzie przeprowadzał operację. Specjalnie,jak  wczoraj ma być prowadzaca Dr .żeby przeprowadzić test wytrzymałościowy. Cały czas coś się dzieje.
Wciąż zaskakuje nas,oczywiście pozytywnie ,atmosfera panująca w szpitalu. Po wielu latach przeróżnych doświadczeń szczególnie jesteśmy na to wyczuleni.
Oczywiście jak zwykle musi być jakiś zgrzyt:-)  popsuł się nowy inhalator. Natychmiast Patryk dostał zastępczy _ a liczył na to , że kilka inhalacji mu się upiecze.
Nie ma lekko…

Szczecin-kwalifikacje

Jesteśmy w Klinice. Początek był fatalny. Po długiej i męczącej podruży sala 4osobowa z ciężko chorymi na nowotwory starszymi panami. Głośno pracujące maszyny, rozkręcony na cały regulator telewizor, przerażenie w oczach Patryka-masakra.
Ale….złe dobrego początki. Już na następny dzień Patryk został przeniesiony do izolatki. Sala pooperacyjna, świetnie wyposarzona .
Od pierwszego dnia ma robione badania. Prowadzone są rozmowy i z nim i ze mną.
Pełny profesjonalizm połączony z niezwykłą serdecznością. Nawet na jedzenie Patryk nie narzeka. Szpital ma swoją kuchnię i wszystko jest świeże i  smaczne.
A  jeżeli chodzi o przeszczep….trudny czas przed Patrykiem…i trudne rozmowy i decyzje.
Uszkodzone płuco pracuje w 3%. To lepsze się rozdeło i przesuneło na lewo serce zmniejszjąc przestrzeń lewej strony. Może być problem z włożeniem nowego.
Następny problem to bakterie. Są oporne na antybiotyki, a po operacji tzeba zabezpieczeć organizm…i nie ma czym.
Dzisiaj miał być test wysiłkowy.P.Dr. która zajmuje się Patrykiem specjalnie przyjechała do szpitala. Niestety, tetno skoczyło w spoczynku do 140 i badanie trzeba było odwołać.Może uda się jutro.
Po niedzieli kolejne badania i konsultacje m.in. z chirurgiem.
Ważne, że …coś się zaczeło ….i na pewno…zapadną decyzje. Jakie ..zobaczymy..

„Nadzieja na cud nigdy nie jest absurdalna”

Bardzo mi się podoba ten cytat. Króciutkie zdanie, a dające siłę i wskazujące kierunek.

..albo  „Jeśli się dziś obudziłeś, to Bóg jeszcze z Tobą nie skończył…”

Wczoraj robiłam zakupy i pierwszy raz od dawna pomyślałam ,żeby kupić jakąś książkę. Książkę, która pozwoliłaby mi  oderwać się od rzeczywistości  , zapomnieć chociaż na chwilę o kłopotach. Mało ambitną, niewymagającą jakiegoś szczególnego skupienia. Długo nie mogłam się zdecydować. Moją uwagę zwróciła niepozorna okładka jednej z książek, z naiwnym -jak w pierwszej chwili pomyślałam- tytułem : Jesteś CUDEM .

Z opisu na okładce dowiedziałam się , że autorką jest dziennikarka , która zachorowała na raka. To nie jest jej pierwsza książka. Poprzednia – Bóg nigdy nie mruga- podobno zasłużyła na miano bestsellera. Już w sklepie zaczęłam ją czytać. Co prawda od końca, ale  to jest taka pozycja, że nie ma to szczególnego znaczenia. Każdy rozdział jest oddzielną historią.

Jestem nią… nie wiem…zadziwiona? Trzeba samemu wiele trudnych walk w życiu stoczyć, żeby napisać taki tekst. Dający do myślenia.

Patryk jeszcze w szpitalu. Być może wróci do domu w poniedziałek. Najpóźniej we wtorek.

W środę wyjeżdżamy do Szczecina.

Do Kliniki Chirurgii Klatki Piersiowej i Transplantologii.

Na drugi etap kwalifikacji  do przeszczepu.

I jak Bóg pozwoli – ostatni.

Targają mną ambiwalentne uczucia – nadzieja i strach, i wiele innych…

Jestem dumna z mojego dziecka…podziwiam Go za mądrość i opanowanie. I mam nadzieję, że  wszystkie nasze obawy okażą się irracjonalne.