W domu…

Po trzech tygodniach nareszcie Patryk w domu, a ja nie potrafię się tym cieszyć tak do końca. Pomimo intensywnego leczenia wyniki wczorajszych badań niewiele się różnią od tych z przyjęcia. Ani spirometria, ani wskaźniki stanu zapalnego nie uległy znaczącej poprawie.  Samopoczucie też pozostawia wiele do życzenia – całkowity brak energii i…chyba brak motywacji do podejmowania jakiegokolwiek wysiłku. Ostatnie , bardzo ciężkie zaostrzenia wytrąciły Patryka całkowicie z równowagi.

Wczoraj ,ponieważ musiały zejść wszystkie zalecone antybiotyki, do domu dotarliśmy bardzo późno   , bo ok. 20 godz. Patryk był bardzo wyczerpany. Byłam przerażona jego stanem . Narzekał na ból głowy , brzucha, zwracał. Jakaś masakra. W nocy niestety kaszel. Poranek trudny, a i reszta dnia nie lepsza. Pocieszam się nieco tym, że dzisiaj większość z nas , teoretycznie zdrowych , narzekała na złe samopoczucie. Osoby chore tym bardziej odczuwają tego typu zmiany w pogodzie.

Modlę się o to, żeby tym razem przerwa pomiędzy pobytami w szpitalu była nieco dłuższa. Serce mi pęka, jak patrzę na te dzieci doświadczone przez los, często bardzo samotne, które większość czasu spędzają w pokoju szpitalnym. Kiedy się z nimi rozmawia, odnosi się wrażenie , że ich życie to tylko mukowiscydoza. Reszta to  dodatki , krótkie epizody. Nigdy nie widziałam w niczyich oczach takiego smutku jak w ich, kiedy doktor mówi , że niestety, ale jeszcze nie czas do domu. Rozpacz . A przecież, nawet jeżeli wyjdą , to za kilka dni ,góra dwa-trzy tygodnie wrócą ponownie. I mają tego pełną świadomość, Patryk też.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s