Wyczerpanie…

Początek leczenia. Na efekty trzeba poczekać co najmniej kilka dni, ale i tak jest lepiej. Przede wszystkim Patryk czuje się bezpiecznie , a to już połowa sukcesu .

Leki , które przyjmuje w olbrzymich ilościach sprawiły , że organizm zaczyna reagować jak po chemii. Wczorajsze przedpołudnie to mdłości i wymioty .

Kaszle bardzo . Po ataku jest wyczerpany i spuchnięty.

Nie ma – co zresztą nie dziwi  – w ogóle apetytu . I znów zamiast przytyć schudnie .

Dziękuję Ci Panie Boże za to , że zdążyliśmy . Tak się bałam .

Ja na noc wracam do domu . A teraz  muszę się zbierać , dzisiaj chociaż korków nie będzie . Wszystko mnie boli . Nie mam siły się ruszyć .

Czuję się jakby mnie czołg przejechał.

Opiece Bożej zawdzięczam to ,że udaje mi się wieczorem wrócić do domu . Jestem tak wyczerpana , że łapię się na tym , że zasypiam jadąc . Wczoraj z kolei tak lało , że nic nie było widać . Przy mojej kurzej ślepocie , która i tak mnie ogranicza to po prostu masakra .

 

Reklamy

Jeden komentarz na temat “Wyczerpanie…”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s