Dużo lekcji

Od poniedziałku zaczeły mi się lekcje. Mimo tego, że w szpitalu miałem zajęcia, mam sporo zaległości. Mam nadzieję, że nie będę musiał powracać klasy. Wczoraj miałem sporo do naprawy. Naprawiłem radio cb, farelke, głośniki i termometr elektroniczny. Ale ja to lubię!!! Niestety głośniki i tak nie działają jak należy, zabrakło mi wtyczki mini jack, więc zrobiłem ją ze starego kabla który i tak nie łączył. Puki co się trzyma, ale nie wiem na jak długo. A w czwartek już wolne. Ostatni miesiąc wygląda prawie jak wakacje :-). A oto widoczek z mojego okna 😀

image

Reklamy

Po szpitalu :-)

Witajcie, przepraszam za tak długą przerwę, ale przez długi pobyt w szpitalu, mam pewne zaległości w kontaktach z rodziną. Podczas tych kilku dni wydarzyło się całkiem sporo. Zostałem oficjalnie mianowany członkiem Młodzieżowej Rady Miejskiej miasta Tarczyn, spotkałem bardzo fajne zwierzątko, ale mama nie pozwoliła mi bo zabrać do domu :-(. Niżej powinno wyskoczyć jego zdjęcie 🙂Zwierzątko domoweŁadne, prawda? Też mi się podoba :-D. Dzisiaj zaczął padać śnieg i napadało z 15cm. podobno siostrzeniec nawet ulepił bałwana. Może nie mam zbyt dobrej pamięci, ale chyba już dawno nie było tak, że pierwszy śnieg był tak obfity. Zazwyczaj było tak, że spadał i od razu się topił. W efekcie mieliśmy raczej jedną wielką kałużę niżeli prawdziwy śnieg. Zmieniając temat to podczas mojej nieobecności, uzbierało się sporo rzeczy do naprawienia: bratu zepsuło się radio w samochodzie, tacie szwagra zepsuła się farelka a w pokoju mamy zapowietrzył się grzejnik. Tak więc, jak tylko przyjechałem do domu, zostałem zawalony robotą. Ale nie narzekam, bo bardzo to lubię :-).

To już jutro!!!

Już jutro wychodzę. Nie mogę się doczekać, pewnie wyjdę dopiero po południu, bo mam jeszcze kontrolę laryngologiczną w związku z operacją na zatoki, którą miałem prawie rok temu. Myślano wtedy, że mam polipy (mukolinki mają do nich skłonność), ale okazało się, że wystarczy tylko czyszczenie z zalegającej wydzieliny. Od tamtego czasu znacznie lepiej mi się oddycha i nie mam tylu infekcji. Mam szczęście, że jutro wychodzę bo zaczyna mi się kończyć internet (do szpitala mama kupiła mi starter na doładowania), ale mam nadzieję, że dam radę jeszcze wysłać ten post. Najwyżej wysłałbym go jutro. Nie mam pojęcia jak uda mi się dzisiaj usnąć, już bez takich emocji miałem tu trudności ze snem. Może to dlatego, że prawie się nie ruszam. Ale z drugiej strony w domu, jak mam taki dzień, że się nic nie dzieje, to nie mam problemów z zasypianiem. Chociaż, jak by nie patrzeć to jednak 3 tygodnie. Ale na szczęście już się kończą :-D!

P.S. Jeśli zrobiłem jakieś błędy interpunkcyjne albo składniowe, to proszę o wybaczenie, bo przez ostatnie dni bardzo trudno mi się myśli i nie mogę się skupić.

Po weekendzie…

Weekend minął mi tak szybko, że nie miałem czasu robić wpisów. W sobotę przyjechał mój brat Michał z bratową Moniką i bratankiem Maksem. Maks ma półtora roku i jest bardzo zabawny, wszędzie go pełno i wszystko chciałby zobaczyć. A w niedzielę przyjechała siostra Ola ze szwagrem Dominikiem i dwoma siostrzeńcami: Olkiem i Antkiem. Olek jest już nie taki mały, bo ma 5 lat i jest bardzo poważny jak na swój wiek. Antoś jest nieco młodszy od Maksa, jest spokojnym dzieckiem i jest bardzo podobny do swojego taty. Mimo, że się tu nie nudzę zaczynam się robić jak pustelnik. Nie odzywam się za dużo, nie mam ochoty opowiadać kawałów(a to jest nowość) i nie mam ochoty wychodzić na dwór. Za długo tu siedzę. Na szczęście już pojutrze wychodzę do domu!!! Nie mogę się już doczekać :-). Jednak pisząc to mam Déjà vu. Ciekawe czemu?? 😉

Do chorych na muko…

Witajcie, w związku z tym, że niektórzy z nas boją się tlenoterapii postanowiłem napisać ten post.A więc, około 4 lata temu mój stan był bardzo zły, nie mogłem się przemieszczać na odległości większe niż 2 metry bez zadyszki. W ostatnim momencie trafiłem do Rabki-Zdrój, tam od razu podpięto mnie do tlenu. Powiem szczerze, że wtedy mnie to bardzo irytowało, pomyślałem sobie: No tak, czyli już tak będzie. Zaraz mój organizm się przyzwyczaj i nie będzie możliwości samodzielnego oddychania. Bardzo się przed tym broniłem. Jak tylko nie robiłem się siny odkładałem wąsy(rurka przez którą przepływa tlen) na bok. Ale w końcu Pan Dr. Andrzej Pogorzelski przetłumaczył mi, że to nic złego i nie da się od tego uzależnić. Co więcej, jeżeli nadal będę miał taki niedobór tlenu, powstanie dług tlenowy który w przyszłości zaważyć nad moim życiem. Zacząłem więc korzystać z tlenu na okrągło w nadziei, że mi pomoże. Po jakimś czasie zacząłem chodzić na coraz dłuższe dystanse, mimo iż większość czasu byłem pod tlenem, przestało mi to przeszkadzać. Po pół roku zacząłem funkcjonować bez tlenu, używałem go tylko przy dłuższych wycieczkach. Sądzę, że w dużej mierze pomógł mi asystor kaszlu, jednak to dzięki tlenoterapii miałem siłę walczyć z chorobą. Teraz nie korzystam już z tlenu, jednak nadal mam koncentrator na wypadek złego samopoczucia. Teraz traktuję go bardziej jak chwilę relaksu, ze spokojnym oddechem i niskim tętnem. Także pamiętajcie, tlen nie uzależni i nie skaże was na ciągłe leżenie w łóżku, ale może uratować wam życie i pomóc wrócić do formy. jeszcze wspomnę, że ostatnio miałem poważne zaostrzenie i dzięki temu, że w przeszłości nie broniłem się przed tlenem, teraz go nie potrzebowałem :-). Życzę wam dużo zdrowia i siły do walki z chorobą, a tlen na pewno wam nie zaszkodzi a może pomóc.